Planetarium Katedry Nawigacji i Hydrografii Morskiej oddano do użytku 6-go listopada 1975 r. Od samego początku, aż po dzień dzisiejszy, realizuje ono zadania, dla których powstało. Zbudowane bowiem zostało z myślą o podchorążych II roku Wydziału Nawigacji i Uzbrojenia Okrętowego, którzy na III i IV semestrze studiów zdobywają wiedzę m.in. na zajęciach z przedmiotu astronawigacja (wówczas astronomia morska). Po latach zakres wykorzystania tego laboratorium dydaktycznego znacznie się rozszerzył. Korzystają z niego wszyscy studenci kierunku nawigacja, w tym studenci cywilni i zagraniczni, a swego czasu także uczestnicy kursów doskonalących realizowanych dla gospodarki morskiej, w tym przyszli oficerowie floty handlowej. Z formalnego punktu widzenia Planetarium znakomicie wpisało się w konwencyjny wymóg posiadania przez każdą uczelnię morską „aparatury do zobrazowania sfery niebieskiej”.

Ta piękna historia Planetarium, rozwój i kolejne zmiany nie byłyby możliwe, gdyby nie człowiek, pasjonat, który od kilkudziesięciu lat zaraża innych swoją pasją i przenosi dosłownie w inny wymiar. Wykładowca, dydaktyk, naukowiec, oficer MW, promocja 1989 -  kmdr por. Dariusz Żołnieruk. Zapraszamy do wspomnień i tej wyjątkowej historii, opisanej przez Pana Komandora…

Gdy rozpoczynałem swoje studia w WSMW planetarium miało 10 lat i było formalnie pracownią/laboratorium dydaktycznym z etatem kierownika planetarium w stopniu chorążego. Zajmował go wówczas st. chor. szt. mar. Włodzimierz Blew, który pozwalał młodemu podchorążemu przesiadywać pod sztucznym niebem, kręcić gałkami, pstrykać włącznikami, ustawiać Słońce, Księżyc i planety na ich aktualne pozycje i, ogólnie, „bawić się” projektorem. Bardzo szybko, wraz z moim wykładowcą astronawigacji, kpt. mar. Stanisławem Radzewiczem, pozwolili mi nie tylko na pomoc w utrzymywaniu porządku w sali głównej, ale i na prowadzenie pokazów astronomicznych dla licznych wycieczek. Dzisiaj wyobrażam sobie jak cenna była ta pomoc, gdy podczas np. Dnia Otwartej Uczelni trzeba zabezpieczyć wiele grup przychodzących przez cały dzień jedna po drugiej. Sam chętnie dziś z takiej studenckiej pomocy korzystam. Tutaj mała ciekawostka. To, co dzisiaj nazywane jest Dniem Otwartej Uczelni, wtedy nazywało się… „U brata w wojsku”.

Projektor ZKP-1 wyświetlał niemal 5000 gwiazd prawie całego nieba. Prawie, bo jednak z charakterystycznym cieniem na kopule rzucanym przez wspornik podtrzymujący kulę projekcyjną. Można było ustawić (początkowo ręcznie, a po modernizacji w 2000 r. elektrycznie) szerokość geograficzną obserwatora znajdującego się wyłącznie na północnej półkuli Ziemi. Świecenie gwiazd rozsianych na kopule było tzw. „efektem durszlaka”. Otóż, te tysiące gwiazd na sztucznym niebie, to było światło jednej jedynej małej żarówki o mocy 50 W wydostające się na zewnątrz przez 31 rozmieszczonych na powierzchni kuli projekcyjnej małych projektorów, których zasadniczym elementem były odpowiednio podziurkowane okrągłe metalowe płytki – im większa dziurka w blaszce, tym jaśniejsza gwiazda na niebie. A to niebo miało 8 metrów średnicy i było uniesione na 2 m ponad podłogę. Dla porównania, Planetarium Śląskie ma 23 m średnicy, Planetarium Niebo Kopernika w Warszawie – 16 m, olsztyńskie i toruńskie – po 15 m, a planetarium w Zespole Szkół w Grudziądzu ma tylko 6 m i nie jest najmniejszym w Polsce.

Dodatkowe, ręcznie ustawiane projektory wyświetlały Słońce, Księżyc (w dowolnej, ale również manualnie ustawianej fazie), pięć najjaśniejszych planet Układu Słonecznego, kometę, symbol punktu Barana. Można było zademonstrować linie i koła układów współrzędnych sferycznych – równikowego godzinnego, równikowego równonocnego i horyzontalnego. Możliwa była ręczna symulacja ruchu precesyjnego osi ziemskiej w zakresie +/- 13000 lat. Można też było zademonstrować ruch sztucznego satelity. Infrastrukturę głównej sali planetarium doposażono w sprzęt audio, kolumny głośnikowe, rzutnik światła dziennego (epidiaskop) i rzutnik do przeźroczy.

Po 25 latach działalności przeprowadzona została modernizacja projektora planetarium. Ekipa z Planetarium Śląskiego w Chorzowie pod kierunkiem jego dzisiejszego dyrektora, Pana Stefana Janty, wybitnego znawcy technicznych tajemnic projektorów zeissowskich, zabrała projektor do siebie, na Śląsk, i udoskonaliła jego sterowanie oraz zbudowała i zainstalowała w nowym, dedykowanym biurku wykładowcy pulpit sterujący własnego pomysłu. W międzyczasie, w sali głównej planetarium wymieniony został sprzęt audio, zainstalowano nowoczesną klimatyzację, wymieniono całą instalację elektryczną, podłączono planetarium do systemu grzewczego Akademii. Wcześniej ogrzewane było leciwym i awaryjnym sprzętem elektrycznym zainstalowanym w latach 70-tych przez niemieckiego producenta projektora. W dwóch niewielkich pomieszczeniach dodatkowych (malutkie biuro i magazynek) pojawiła się nowa stolarka meblowa. Wszystkie pomieszczenia, łącznie z salą główną, zostały odmalowane. Za gładź naszej kopuły jesteśmy chwaleni przez wielu znawców tematu.

Jeszcze dwa lata temu działały w Polsce trzy ostatnie projektory typu ZKP-1 - nasz, szczeciński w Politechnice Morskiej (dawniej: Akademia Morska, jeszcze dawniej: Wyższa Szkoła Morska) oraz ten zainstalowany w Narodowym Muzeum Techniki w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Niestety, po latach ciężkiej służby dla przyszłych adeptów sztuki nawigacyjnej staruszek ZKP-1 zaczął sprawiać pewne, coraz częstsze problemy techniczne. Nieubłaganie zbliżał się kres jego możliwości. Warto w tym miejscu dodać, że planetarium było i jest wykorzystywane nie tylko podczas zajęć z astronawigacji. Mają tu miejsce także zamawiane zajęcia z astronomii dla szkół Trójmiasta i okolic. Planetarium znajduje się na trasie licznych wycieczek zwiedzających bazę dydaktyczną AMW. Przez kilka lat było siedzibą Pomorskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii, pozwalało cieszyć uszy i oczy muzyką pod gwiazdami w ramach Klubu Odsłuchiwaczy Muzyki Ambitnej „Coma”. Było też miejscem spotkań kółka astronomicznego. Z otaczającego planetarium tarasu obserwacyjnego od prawie czterdziestu lat zaglądamy za pomocą lornetek i teleskopów w otchłań kosmosu. Z uwagi na zaświetlenie nieba nad Gdynią największym „wzięciem” cieszą się obserwacje powierzchni Księżyca, plam słonecznych, tarcz planet i ich księżyców, jasnych gromad gwiazd i najjaśniejszych galaktyk.

Gdy piętnaście lat temu w planetarium Uniwersytetu Morskiego w Gdyni, użytkującym do tego czasu tego samego typu leciwy projektor ZKP-1, przeprowadzono (przy udziale środków z Unii Europejskiej) wymianę na nowoczesny projektor Zeissa 4-tej generacji, przyznaję, że zacząłem zazdrościć tamtejszemu wykładowcy astronawigacji, Panu mgr. Markowi Szczepańskiemu. Odwiedziłem go kilkukrotnie, zapoznawałem się z możliwościami nowej aparatury i zacząłem się zastanawiać skąd wziąć te prawie 5 mln zł. Sam projektor „Zeiss 4 LED” kosztował nieco mniej. Część środków przeznaczona bowiem została na kapitalne remonty przyległych pomieszczeń i korytarzy. Jednak ciągle należało liczyć się z wydatkiem na poziomie 3,5-4 mln zł. Jeszcze w roku 2018, za namową ówczesnego Kanclerza AMW, Pana kmdr. Bogusława Bąka, zacząłem nieśmiało rozważać złożenie wniosku do MON  o dotację celową. Po kilku latach nieudanych prób udało się wreszcie pozyskać (na rok 2023) środki z budżetu państwa na wymianę projektora planetarium w ramach Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP w wysokości 3,5 mln zł. Dzięki NIEOCENIONEJ pomocy naszej Sekcji Zamówień Publicznych, a zwłaszcza jej szefowej, Pani Anny Parasińskiej, szczęśliwie doprowadzono w lipcu 2023 r. do przetargu, do którego przystąpili dwaj oferenci – Zeiss, dotychczasowy monopolista w tym zakresie oraz francuska firma RSA Cosmos / Konica Minolta Group reprezentowana w Polsce przez warszawską firmę AB-Micro. Wyłonionym oferentem okazali się być ci drudzy, wraz z japońskim kooperantem i podwykonawcą części analogowej projektora. I tak, po montażu, kalibracji i sprawdzeniu działania nowej aparatury, od 28 listopada 2023 r. możemy poszczycić się posiadaniem pierwszego, i jak dotąd jedynego na świecie, zestawu analogowo-cyfrowego opartego o centralny projektor gwiazdowy Megastar „Neo II” ze stajni Ohira Tech. pracujący w układzie hybrydowym z projekcją cyfrową opartą o dwa laserowe projektory cyfrowe 4K/8K/e-shiftX od JVC wyświetlające zobrazowanie nieba pochodzące z programu StellaDome Professional wyprodukowanego przez japońska firmę AstroArts. To niezwykła i bardzo nowoczesna technologia. Poprzednie modele Megastara „Neo” instalowano w Japonii, Korei Południowej i w Chinach (ostatni w Szanghaju). Teraz do takich zacnych metropolii dołączyło gdyńskie Oksywie. Warszawskie Planetarium Niebo Kopernika na Powiślu posiada projektor tej samej firmy, lecz większy, gdyż tamtejsza kopuła ma dokładnie dwa razy większą średnicę. Warto w tym miejscy zauważyć, że obecnie w Polsce funkcjonuje ok. 30 planetariów, z czego 2/3 to te w stałych budynkach, a 1/3 to planetaria mobilne (składane, nadmuchiwane). Mamy planetaria wyłącznie analogowe, są planetaria wyłącznie cyfrowe, ale jest też kilka takich, jak nasze obecne – hybrydowych. W opinii zarówno pracowników planetariów, jak i widzów, niebo wyświetlane przez projektory analogowe (tzw. „starballe” optomechaniczne) jest piękniejsze i bliższe naturalnemu niż niebo cyfrowe. Stąd obecność w zestawie projektora analogowego. U nas wyświetla on nie kilka tysięcy, ale… milion gwiazd całego nieba widocznego z dowolnej pozycji obserwatora. Najjaśniejsze spośród nich mają swój kolor i migoczą. Droga Mleczna nie jest obłokiem jak w standardowych rozwiązaniach, ale mrowiskiem pojedynczych gwiazd. Szefem sześcioosobowej firmy Ohira Tech. z Yokohamy, producenta naszego „starballa” (którego już zdążyliśmy nazwać „niebieskim Minionkiem”), jest Pan Takayuki Ohira – 55-latek, który swoje pierwsze planetarium zbudował w wieku 9 lat. Absolwent studiów na kilku kierunkach, w tym na sterowaniu komputerowym i na mechanice precyzyjnej. Jest przy okazji wybitnym popularyzatorem planetariów i, w ogóle, astronomii. W Japonii ma pseudonim „Planetarium Man”.

Krótko mówiąc, nasz nowy system potrafi wszystko. Symuluje wszystkie ruchy ciał niebieskich na dowolną datę i godzinę, na dowolnej pozycji geograficznej. Część cyfrowa wyświetla napisy, oznaczenia, symbole, linie układów współrzędnych, linie i sylwetki gwiazdozbiorów, orbity planet, wszelkie zjawiska astronomiczne i, jak trzeba, to i obrazy oraz filmy. Projekcje można nagrywać i następnie odtwarzać, a za pomocą specjalnego edytora tworzyć własne zaprogramowane seanse i pokazy. Można zrobić przybliżenie dowolnego fragmentu nieba, można polecieć do dowolnego ciała niebieskiego, opuścić Drogę Mleczną, a nawet nasz Wszechświat i obejrzeć go z zewnątrz. Dużo by opowiadać. Zapraszam do naszego planetarium, aby osobiście to wszystko zobaczyć. A jeżeli np. nie chce Ci się jechać w sierpniu przyszłego roku do Hiszpanii lub na Islandię żeby zobaczyć całkowite zaćmienie Słońca możesz zobaczyć je w naszym planetarium. I to tyle razy ile zechcesz i bez ryzyka, że wydasz majątek na podróż, zakwaterowanie, wyżywienie i sprzęt optyczny, a i tak w najważniejszym momencie niebo przysłonią Ci chmury.

Oprócz projektora planetarium zakupione zostały dwa komputery – laptop i stacjonarna stacja robocza (niezależnie od dwóch innych komputerów sterujących projekcją). Wisienką na torcie wśród tych mniejszych zakupów jest teleskop astronomiczny – reflektor w systemie Schmidta-Cassegraina o aperturze 9,25”, na montażu paralaktycznym AVX z automatycznym wyszukiwaniem i śledzeniem ciał niebieskich, z licznymi akcesoriami dodatkowymi. Całość projektu zamknęła się w kwocie 3 367 763,10 zł.

Nasz dotychczasowy projektor, wysłużony dziadek ZKP-1, spoczął ostatecznie na stałej ekspozycji w dużej oszklonej gablocie. Odnaleźć go można w łączniku pomiędzy korytarzami bloków 7 i 10, na II piętrze, obok sal łączności i radiolokacji. Drugi z trzech ostatnich muszkieterów, szczeciński, został ostatecznie zdemontowany, bo definitywnie odmówił współpracy. Na szczęście, w Szczecinie otwarto niedawno drugie planetarium (w Morskim Centrum Nauki). Jest to placówka z projekcją cyfrową na kopule o średnicy 10 m. „Na chodzie” ostał się jeden jedyny – ten w Narodowym Muzeum (sic!) Techniki w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. O naszym planetarium można poczytać np. w czasopiśmie Marynarki Wojennej „Bandera”. O tym dawnym projektorze w numerze wrześniowo-październikowym, a o nowym w numerze listopadowo-grudniowym z 2023 r.

Najstarsza wzmianka ogólnopolska o naszym planetarium pochodzi z 1976 r. W numerze VIII miesięcznika Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii „Urania” poświęconym w całości tematyce ówczesnych planetariów polskich opublikowany został m.in. artykuł kmdr. ppor. Klemensa Tymańskiego opisujący działające od roku Planetarium Instytutu Nawigacji i Hydrografii Morskiej Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej w Gdyni. Skan tego artykułu oraz okładkę tego numeru, za zgodą Redakcji „Uranii – Postępów astronomii”, można odnaleźć w załączonej tu fotogalerii:

https://www.amw.gdynia.pl/index.php/pl/o-nas/fotoaktualnosci/10167-50-lecie-planetarium-katedry-nawigacji-i-hydrografii-morskiej-6-11-2025

Osoby zainteresowane ogólnie tematyką planetariów w Polsce zapraszam do przeczytania bardzo ciekawych raportów i obejrzenia fotorelacji z projektu „PPP – Podbój Polskich Planetariów” dostępnych na stronach:

https://radiogdansk.pl/audycje/najlepsze-bo-pomorskie/2025/06/17/w-akademii-marynarki-wojennej-w-gdyni-mozna-siegnac-gwiazd/

https://fulldome.pl/  https://stalker.udl.pl/private/PPP.html  https://stalker.udl.pl/private/polskie_planetaria.html  

Fot. K.Miłosz, M.Lange/Radio Gdańsk